środa, 20 lutego 2013

Z pamiętnika grubasa

W przeciągu ostatnich lat z powodu siedzącego trybu życia oraz choroby która się przyplątała a która skutecznie namąciła w szybkości mojej przemiany materii przytyło mi się raptem 15 kg. W momencie krytycznym czułam się jak jak napompowany pączek o konsystencji galaretki. Z okazji rozpoczynającego się nowego roku i czynionych w tym czasie postanowień noworocznych obiecałam sobie zabrać się za swoją szanowną grubą osobę. Jestem na początku drogi a mimo to już przechodziłam przez kryzys.
Stan wyjściowy 65kg po 1,5 miesięcznej walce 3 kg mówię pa pa. Obecnie moja waga oscyluje w przedziale 61-62 kg po kryzysie podnoszę się z kryzysu i wierzę w to, że moja konsekwencja i upór przyniesie zamierzone efekty.
Moją dieta nie została ustalona przez żadną dietetyczkę. Jest ona efektem kompromisu pomiędzy tym co jestem w stanie zjeść a tym co mogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz