poniedziałek, 29 lipca 2013

Moje małe Zakopane

Jak już wspominałam w tym roku raczej na pewno mogę wybić sobie z głowy prawdziwe wakacje. Dlatego też pozostaje mi jedynie wybierać się na krótkie weekendowe wypady. Zawsze w takich sytuacjach punktem obowiązkowym moich letnich eskapad jest Karpacz.
Karpacz to takie małe Zakopane zlokalizowane w województwie dolnośląskim, w paśmie Sudetów Zachodnich, u podnóża Śnieżki oraz w dolinie rzeki Łomnica. Miasteczko liczy zaledwie 5 tys. mieszkańców i jest miejscem typowo turystycznym. Wzdłuż całej głównej ulicy funkcjonuje pełno restauracji, barów, oraz zajazdów. Jednak nie jestem w stanie stwierdzić, które miejsce jest najlepsze, ponieważ zawsze jak spędzamy wolny czas w Karpaczu to głównie żywimy się na szlaku, ale wszystko do początku. 
Przynajmniej raz do roku muszę przejść szlakiem na samą Śnieżkę. Pozwala mi to na zrelaksowanie się, podziwianie pięknych widoków. Moim ulubionym szlakiem jest ten, dzięki któremu w drodze na górę mijamy dwa przepięknie zlokalizowane schroniska PTTK "Samotnia" oraz "Strzecha Akademicka". "Samotnia" to jedno z najstarszych i najpiękniejszych schronisk usytuowanych w Karkonoszach. Pierwsze wzmianki o domu nad jeziorem pochodzą z 1670 roku. Od 1966 roku z oddaniem prowadzone przez rodzinę Siemaszko. Idealne miejsce dla osób, które pragną wyciszenia. Drugie schronisko "Strzecha Akademicka" położone jest 1258 m.n.p.m i oddalone jest o 10 minut drogi od "Samotni". Pierwotnie była to pasterska buda, którą z czasem pod wpływem ruchu turystycznego rozbudowano. Obecnie w schronisko oferuje 140 miejsc noclegowych. U końca wędrówki oczywiście jest Śnieżka najwyższy szczyt w Karkonoszach tj. 1602 m.n.p.m. i muszę Wam przyznać, że nic tak dobrze nie smakuje jak przypalony krokiet i barszcz czerwony z torebki po kilku godzinnej wyprawie zakończonej na szczycie góry. No dobrze ale co można robić w Karpaczu jeśli nie lubi się aktywnej turystyki górskiej. A no właśnie oprócz szerokiej gamy gastronomicznej miasto oferuje dwie zjeżdżalnie rynnową i szynową, które zachwycą każde dziecko a także niejednego dorosłego. Można się również wybrać do muzeum zabawek, parku linowego, western city czy parku miniatur. Znaną atrakcją turystyczną jest również kościół Wang, który zbudowany został bez użycia gwoździ. A ci którzy chcieli by jednak znaleźć się na Śnieżce i podziwiać zapierające dech w piersiach widoki mogą udać się na wyciąg.
Jak widać Karpacz to miejsce dla każdego małego i dużego.


środa, 24 lipca 2013

Ostre starcie

Nigdy jakoś specjalnie nie zwracałam uwagi na peeling do twarzy. Nie myślałam, że może w szczególny sposób wpłynąć na poprawę stanu mojej cery. Takie przeświadczenie towarzyszyło mi aż do momentu otrzymanie w swoim pierwszym pudełku Glossybox a wraz z nim szafirowego peelingu przeciwzmarszczkowemu YOSKINE od Dax Cosmetics, przeznaczony do cery normalnej i mieszanej do stosowania raz  tygodniu. Zgodnie z tym co podaje producent w produkcie znajdziemy sproszkowany Szafir, Duo-Kwas hialuronowy oraz Sebumatrix.
 Tyle teoretycznych informacji, czas na subiektywne odczucia. Osobiście nie szczególnie wierzę w przeciwzmarszczkowe właściwości peelingu jednak wcale nie skreślam jego atutów. Faktycznie ma bardzo zmielone drobinki, które doskonale ścierają martwe komórki naskórka. Po jego zastosowaniu moja skóra jest oczyszczona, gładka oraz poprawiła się jej kondycja. Do jego dodatkowych atutów można zaliczyć zapach. Peeling przeznaczony dla osób, które lubią efekt mocnego ścierania. Zdecydowanie zakupie kolejne opakowanie.

wtorek, 23 lipca 2013

Kilkogramy na wagę złota

Z początkiem nowego roku postanowiłam rozpocząć walkę ze swoimi zbędnymi kilogramami. Ze startowej wagi 65 kg udało mi się zgubić aż 6. Jednak nie to jest najważniejsze. Wszystkie obwody zmniejszyły mi się o kilka dobrych centymetrów. Rozmiar 40 zamieniłam na 36. Nie udało by mi się to wszystko jedynie trzymając się diety. Dużą rolę w procesie kształtowania się mojego nowego stylu życia miały ćwiczenia. Próbowałam wielu różnych wariantów: fitnes, zumba, siłownia, rower, ćwiczenia w domu przed telewizorem bądź w fitness klubie. Po wielu próbach i doświadczeniach dochodzę do wniosku, że najlepszy wpływ na moje ciało ma bieganie. Nogi wysmukliły się, nabrałam większej wytrzymałości.
 Po kilku tygodniach walki powróciłam do zwykłych zwyczajów żywieniowych jednak w dalszym ciągu utrzymując aktywność fizyczną na podobnym poziomie (no ostatnimi czasy coraz częściej zdarza się mi się odpuszczać). Niestety jednak myślę, że to nie to, że w dalszym ciągu powinnam pracować nad sobą. Lato w pełni, słońce smaży a ja nie mam najmniejszej ochoty narzucać sobie reżimów żywieniowych lecz jednocześnie chcę poprawić swój wygląd. I co teraz? Może jakiś kompromis, nie mam innego wyjścia. Przecież tak dobrze mi szło, wszystko miałam dopięte na ostatni guzik. 
Nie przedłużając od 01.08 powracam do zdrowego odżywiania i solidnej aktywności fizycznej. Do tego czasu opracuje sobie optymalną do siebie dietę. Z ćwiczeń fizycznych zdecydowanie stawiam na zumbe, bieganie zarówno na bieżni jak i w terenie, być może jakiś basen oraz areobik.

Dzięki poszukiwaniu swojego własnego zdrowego stylu życia odkryłam w sobie zamiłowanie do biegania. Ma ono bardzo dobry wpływ na mój organizm zarówno pod kątem fizycznym jak i psychicznym. Przez dłuższy czas biegałam w starych adidasach jednak nie skończyło się to dobrze dla moich stóp, na których nigdy w życiu nie było tylu pęcherzy. Dlatego też postanowiłam odrobinkę zainwestować. Dlaczego odrobinkę, a to dlatego że zakupiłam adidasy do biegania z Lidla. Skuszona pozytywnymi recenzjami zdecydowałam się je nabyć. Nie chciałam od razu wydawać kilkuset złotych, ponieważ muszę sprawdzić najpierw swoje zaangażowanie i wytrwałość w postanowieniu. Jak na razie buty sprawują się bardzo dobrze, są wygodne, solidnie wykonane, zobaczymy co będzie dalej.

sobota, 20 lipca 2013

A może morze?

Ustka to miasto, które kocham. Sezon wakacyjny w pełni. W tym roku niestety skazana jestem na wakacje w mieście. Jednak gdybym tylko miała okazję wyruszylibyśmy do mojego ukochanego nadmorskiego miejsca jakim jest Ustka. Co niektórzy zaczną się teraz pukać w czoło. Jak można spędzać wakacje i wypoczywać w tak obleganym kurorcie. Szczerze mówiąc, dzięki wszystkim zaletom, a jest ich wiele, nie przeszkadza mi tak liczna rzesza turystów. A może nie tyle nie przeszkadza ile nie zauważam tych tłumów, a wszystko dlatego, że czuję się tam jak w domu.

Starczy tego rozpływania się, czas teraz na jakieś fakty i konkrety. Ustka posiada jedną z najpiękniejszych plaż w Polsce. Dzięki temu, że deptak usytuowany jest w sąsiedztwie plaży można spędzać czas w pobliskich knajpkach, rozkoszując się widokiem fal i szumem morza. Samo miasteczko jest małe, wszędzie można dojść na piechotę a niskie, wyremontowane kamieniczki nadają charakterystycznego uroku. Wszystko pięknie ale jak tam z cenami. Tak jak i wszędzie, czyli bardzo zróżnicowanie. Z własnego doświadczenia wiem, że realny jest fakt spędzenia 7 dni w Ustce w dwie osoby za 1.5 tys zł wliczając w to również podróż. Rok temu udało nam się znaleźć pokoje, w domku przylegającym do deptaku, także do samej plaży mieliśmy ok 50 m.  Koszt noclegu dla jednej osoby w takim miejscu kształtował się na poziomie 40 zł. Jedynym minusem była wspólna łazienka dla całego piętra.

Kolejny punkt warty omówienia to wyżywienie. Jak w każdej nadmorskiej miejscowości ceny dań potrafią być kosmicznie drogie. Warto jednak zapoznać się z ofertą dań dnia w różnych restauracjach, dlatego że w takiej ofercie obiad składający się z dwóch dań kosztuje w granicach 15-20 zł. Najtańsze i najsmaczniejsze smażone rybki nie znajdziecie w wyszukanych lokalach a w małych drewnianych budkach, w których serwowane są prosto ze świeżych porannych połowów. W samej miejscowości funkcjonują małe markety typu "biedronka", dzięki czemu we wszelkie potrzebne artykuły spożywcze można zaopatrzyć się za rozsądną cenę. A szczerze powiedziawszy nic nie smakuje tak dobrze jak pizza hawajska, nawet średniej jakości, zjedzona na usteckim molo w porze zachodzącego słońca.
Spędzając czas w Ustce nie można narzekać na brak atrakcji. Rejs pirackim statkiem, szybka przejażdżka motorówką, siatkówka plażowa, pokazy sztucznych ogni, koncerty to tylko niektóre z nich.
Podsumowując jak na razie nie mam ochoty eksperymentować z innymi lokalizacjami, ponieważ Ustka to jest to miejsce, w którym tak naprawdę odpoczywam.








środa, 10 lipca 2013

Hit czy Kit?, czyli ulubieńcy i buble

Tym razem zdecydowany ulubieniec- antyperspirant Roll-on Soraya Oxygen mocna antybakteryjna ochrona 24h. Faktycznie muszę przyznać, że antyperspirant w 100% spełnia moje oczekiwania. Przyjemny zapach, który utrzymuje się praktycznie przez cały dzień, doskonała ochrona przed poceniem oraz 0% alkoholu to główne zalety produktu. Dodatkowo zgodnie z tym co napisał producent nie brudzi ubrań (chyba pierwszy taki antyperspirant na jaki natrafiłam). Mimo tylko niepodważalnych zalet można nabyć go w rozsądnej cenie nie przekraczającej 10 zł.

Szczerze mówiąc gdyby nie promocja w Rossmanie- dwa w cenie jednego nigdy bym nie zdecydowała się na jego zakup. Dlaczego? A to dlatego, że przyzwyczajona byłam do antyperspirantów typu Fa, Dove, Addidas itd. Jednak nie żałuje i na pewno do niego powrócę.
Ocena końcowa: 5/5