niedziela, 28 grudnia 2014

W grudniu na Majorkę?

Kilka miesięcy temu skusiłam się na książkę Anny Klary Majewskiej Rok na Majorce, która była dołączona do jakiegoś kobiecego tygodnika. Muszę jednak przyznać, że tym razem się zawiodłam. Lubię od czasu do czasu przeczytać lekturę lekką i przyjemną. Myślałam, że ta pozycja klimatem przeniesie mnie w ciepłe rejony egzotycznej Majorki. Nic takiego się nie stało. Cała historia głównej bohaterki kojarzy mi się raczej z krótkimi opowiadaniami zamieszczanymi na łamach kolorowych czasopism. Jednym słowem nie poczułam "blusa". 
Może koniec mojej subiektywnej oceny, wypadało by przejść do tego o czym tak naprawdę jest Rok na Majorce. Jest to historia Magdy atrakcyjnej Pani architekt, która po rozwodzie i zawodzie miłosnym postanawia porzucić swoje dotychczasowe życie, pakując do kilku kartonów swoje rzeczy oraz rzeczy jedynego syna i przenieść się na Majorkę. Znajomi i rodzina Magdy z powątpiewaniem przyglądają się poczynaniom kobiety w tym egzotycznym miejscu. W międzyczasie pani architekt nawiązuje nowe przyjaźnie między innymi z ekscentrycznym geje, porzuconą przez męża sexbombą z Czech oraz próbuje przekonać miejscowych do swoich wypieków czyli makowca i sernika. W całej przygodzie Magdy na Majorce nie obyło się również bez historii i zawodów miłosnych. 
Ot taka przyjemna lekka historia. Wiem, że Pani Anna Klara Majewska stworzyła kontynuację przygód Magdy w książce pod tytułem Powrót na Majorkę jednak autorka poprzez pierwszą część nie zachęciła mnie do zakupu kolejnej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz