piątek, 30 stycznia 2015

Pustka w głowie czyli przemyślenia na temat Zafón'a

Czy zdarzyło Wam się kiedykolwiek przeczytać książkę i nie wiedzieć o czym była? Nie mówię tu o takim typowym gniocie tylko o pozycji, która zachwalana jest przez co drugą osobę. Mi się ostatnio to zdarzyło. Mam tu na myśli Więźnia Nieba pióra Carlos'a Ruiz Zafon'a wydawnictwa Muza. Kupiłam ją w szale biedronkowo- książkowych zakupów. Nie wiedziałam wtedy co chcę kupić, ponieważ żadnego z oferowanych autorów nie znałam, więc zdałam się na internetowe polecenia.

Dzisiaj w pracy postanowiłam podzielić się z koleżankami spostrzeżeniami na temat tej książki i przedstawić jaką ocenę umieszczę w recenzji. Wzbudziłam tym niemałą dyskusję, ale o tym później. Z samej książki zapadły mi w pamięci jedynie trzy elementy: księgarnia, więzienie i wesele. To tak jakby ktoś się mnie zapytał z czym mi się ona kojarzy. Więzień Nieba jest ostatnią częścią trylogii, które z założenia można czytać po kolei, lecz nie jest to konieczne. Ja skorzystałam więc z tej drugiej możliwości.

Książkę czytało się przyjemnie i szybko. Z tego co pamiętam, chyba w dwa wieczory połknęłam wszystko. Jednak w głowie zostało mi niewiele, a ja takich lektur nie lubię. Przywołam tutaj ponownie moją poranną dyskusje w pracy. Koleżanka, która czytała wszystkie trzy części trylogii Zafon'a, sugerowała mi, że po przeczytaniu jedynie ostatniej z nich, nie miałam prawa wciągnąć się w klimat całej historii. Broniąc swoich odczuć namawiał mnie, żebym nie skreślała tego dzieła, tylko przeczytała pierwsze dwie części czyli Cień Wiatru i Gre Anioła. No zobaczę jaka mnie najdzie wena. Tymczasem postaram się opisać Więźnia Nieba, ale przyznam, że muszę posiłkować się ściągą w postaci notatki wydawniczej.

Akcja książki rozpoczyna się w 1957 roku w Barcelonie, tuż przed okresem świąt Bożego Narodzenia. Daniel Sempre pracuje w rodzinnej księgarni z ojcem oraz przyjacielem rodziny Ferminem Romero do Tores, któremu zbliża się dzień zmiany stanu cywilnego. Pewnego dnia księgarnię odwiedza dziwny, podejrzany jegomość wypytujący o Fermina. Przyjaciel dowiedziawszy się o zaistniałej sytuacji, zaczyna się robić tajemniczy i nerwowy. Po długich przekonywaniach Danielowi udaje się wydobyć z przyjaciela wstrząsające wspomnienia związane z tym człowiekiem, które nie dają się tak łatwo wymazać z pamięci. Wspomnienia, o których Barcelona wolałaby zapomnieć. Jak się okazuje Fermin przeżył trudny czas swojego życia w jednym z najokrutniejszych więzień. Właśnie tam zaprzyjaźnił się z hiszpańskim pisarzem Martinem, który pomógł mu w pomyśle i realizacji ucieczki z niewoli. W zamian za to Fermin czuł się zobowiązany do otoczenia opieką bliskiej przyjaciółki Martina i jej rodziny. To tylko część tej historii. Pisząc to przypomniałam sobie kilka ciekawych faktów. Aby dowiedzieć się dlaczego Fermin został osadzony w więzieniu, dlaczego nieprzypadkowo związał swoje życie z księgarnią rodziny Sempre oraz dlaczego Daniel po opowieści swojego przyjaciela zainteresował się pisarzem Martinem i planowaniem zemsty na jego oprawcy, zapraszam do lektury. Mnie nie powaliła, ale nie mogę jej skreślać. Może Tobie przypadnie go gustu. A może już przypadła. Jakie są wasze wrażenia bo czuję się jak odludek w swojej opinii.
Pozdrawiam Danusia.

2 komentarze:

  1. Nie przepadam za tego typu książkami. Najgorsze jednak jest to, że często ludzie się straszne podniecają i człowiek sięga po książkę, bo nie przypuszcza nawet, że środek może być...wydmuszką.
    Rozumiem, co czujesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaskoczyłas mnie trochę :) wszyscy wychwalają, mam nawet te ksiązkę na półce i spodziewałam się nie wiadomo czego... Nie sądziłam, że to jest taka lektura, która szybko ucieka z głowy. Ja też za takimi nie przepadam ;/

    OdpowiedzUsuń