wtorek, 17 lutego 2015

Chodź, nauczymy się czytać z Basią

Dzisiaj nietypowy post. Taki, którego u mnie jeszcze nigdy nie było. Nawet nie przyszło mi do głowy, że będę recenzować dzieło dla tak wymagającego czytelnika. A stało się tak dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont, od którego dostałam książeczkę o uroczym tytule "Basia i kask" autorstwa Zofii Staneckiej. Jest do książeczka do nauki samodzielnego czytania. Już od lat dziecięcych uwielbiałam książki do tego stopnia, że dbałam o nie z większym zaangażowaniem niż o inne zabawki. Przypomina mi się pewna sytuacja z tamtych czasów. Pamiętam jak przepłakałam całą noc, po tym jak dziecko znajomych moich rodziców podarło mi książki. Rodzice musieli je szybko reanimować i sklejać. Sentyment do moich dziecięcych książek mam do dziś, dlatego do tej pory trzymam je bezpiecznie schowane w pudełku. Są one doskonałą pamiątką początków mojej czytelniczej przygodny. Jednak wracając do tematu, postanowiłam sprawdzić jakie możliwości dzisiaj, dają autorzy młodemu czytelnikowi.

"Basia i kask" to książeczka wydana przez wydawnictwo Egmont dla dzieci, które właśnie zaczynają samodzielnie czytać. Zanim zaprezentowałam ją uroczej 5-latce, sama postanowiłam przetestować tą lekturę. No po prostu nie mogłam się powstrzymać. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to bardzo ładne ilustracje Marianny Oklejak, które nie są namalowane idealnie, przez co pobudzają wyobraźnie a jednocześnie nie odciągają uwagę dziecka od tekstu. Spodobała mi się szorstka faktura stron i twardsza okładka, którą jak się później okazało łatwo przetrzeć i wyczyścić. Ah te dziecięce paluszki. Historia Basi jest śmieszna a jednocześnie edukacyjna, ponieważ dziewczynka uczy się sprzątać pozostawiony przez siebie bałagan. Duże litery i pojedyncze zdania umieszczone na każdej stronie powodują, że łatwo skupić się na czytanym tekście. A jak na tą książeczkę zareagowała wspomniana wyżej 5-latka? No nie mogę powiedzieć, że oniemiała z zachwytu, ale jest to spowodowane zaczynaniem przygody z czytaniem książek. Przeczytała, nie bez trudu, całe dwa zdania. Jednak była zainteresowana historią i domagała się dokończenia. Zauważyłam, że mała czytelniczka ma ambicję samodzielnego przeczytania całej książki do końca, gdyż na okładce umieszczono dyplom sukcesu. A wiadomo, że odrobina rywalizacji dopinguje każde dziecko.

Do atutów książeczki dodałabym również to, iż jest ona jedną z całej serii lektur do pomocy w nauce czytania, na trzech różnych poziomach trudności. Sądzę, że mogą one dobrze przygotować dziecko do czytania trudniejszych lektur szkolnych.
Pozdrawiam Danusia. PS. Na końcu zdjęcia moich osobistych książek z lat dziecięcych.

1 komentarz:

  1. Ten pluszak! Kraina Lodu?
    Ciekawa notka, taka inna niż wszystkie ;)
    Zapraszam do siebie,
    http://worldofbookss.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń