sobota, 28 marca 2015

Babie lato czyli czy literatura kobieca może być wciągająca.

Do obyczajowej literatury kobiecej, zwłaszcza polskiej, zabieram się zawsze jak pies na jeża. Jak do tej pory nie miałam dobrych wspomnień związanych z tym gatunkiem. Jednak ja nigdy, na zawsze nie przekreślam żadnego gatunku, w szczególności gdy mam do czynienia z jakimś nowym, nieznanym mi autorem. Robię tak dlatego, ponieważ moja podświadomość nie mogła by znieść faktu przeoczenia jakiejś ciekawej książki, opierając się jedynie na nabytych stereotypach. Dlatego też kiedy portal ekulturalni.pl zaproponował mi do przeczytania i napisania recenzji książkę "Babie lato" Danuty Pytlak, zdecydowałam się bez wahania. Jak na dzieło polskiej autorki książka jest objętościowo całkiem pokaźna, ale miałam obawy, że ta objętość może mnie przytłoczyć.
Chciałabym pokrótce opisać swoje wrażenia związane z tą pozycją. Zacznę może od plusów. W gatunku literatury kobiecej, łatwej i przyjemnej zawsze brakowało mi głębi bohaterów. Postacie były takie płytkie i trudno było odnaleźć w nich charakterystyczne cechy osobowości, przez co nie nawiązywałam więzi z tymi postaciami. W przypadku książki Danuty Pytlak nie spotkałam się z ty problemem, autorka stworzyła bardzo trójwymiarowych bohaterów, pełnych różnych cech charakteru. Dzięki czemu od samego początku bardzo związałam się z poszczególnymi osobami. Na plus zaliczyć należy również złożoną fabułę. Nie jest to tylko historia, opowiadająca o problemach życia codziennego dojrzałej kobiety, zamieszkującej wielką metropolię. Książkę czytało się prawie szybko. Dlaczego piszę prawie, ponieważ uważam, że książkę można by było skończyć jakieś ze 150 stron wcześniej. Właśnie ta końcówka według mnie jest sztucznie przeciągana, banalnymi dialogami bądź nic nie wnoszącymi opisami. Wygląda to tak, jakby autorka miała przymus napisana określonej liczny stron i musiała sztucznie napompować jej objętość. Zaliczam to na minus tej książki, ponieważ po wartkim początku sam koniec bardzo mi się dłużył. Osobiście rozszerzyłabym w zamian za to wątek odnalezienia matki i budowania z nią relacji. Była jeszcze jedna rzecz, która mnie irytowała podczas czytania, to infantylizowanie siostry głównej bohaterki. Rozumiem, że wychowywała się w domu dziecka i rozumiem, że przez kilkanaście lat żyła w osamotnieniu ale ta 33-letnia kobieta po pierwsze zachowuje się ja dwunastolatka a po drugie tak samo traktuje ją jej siostra. Wydawało mi się przez cały czas, że główna bohaterka odnalazła dziewczynkę a nie dorosłą kobietę. Ale się rozpisałam, a powinnam już przejść do tego o czym tak naprawdę jest ta książka. No to zaczynajmy.

Głowna bohaterka Michalina Szawłowska, pracownica korporacji po rozstaniu z mężem hazardzistą, lekarz diagnozuje u niech ciężką chorobę. Po rutynowej operacji zapada w śpiączkę i staje na krawędzi życia i śmierci. Udaje jej się jednak wyjść z całej sytuacji bez szwanku. W czasie rekonwalescencji udaje się po 15 latach nieobecności do Szamocin, odwiedzić dom odziedziczony po Babci, która praktycznie przez całe życie była dla niej najbliższą osobą. Michalinę mającą zaledwie kilka lat porzuciła matka, a ojciec oddał ją na wychowanie swojej matce. W dorosłym życiu kobieta utrzymywała z ojcem raczej chłodne stosunki. Po powrocie w strony swojego dzieciństwa odkrywa, że ma siostrę. Doznaje szoku i ma żal do ojca, że o niczym nie wiedziała. W pierwszą samotną Wigilię Bożego Narodzenia postanawia wrócić do Szamocin i spędzić ją z siostrą, która pomieszkiwała w nieogrzewanym baraku, bez pieniędzy i bez jedzenia. Od tego momentu możemy zaobserwować ja między dwiema zupełnie obcymi sobie kobietami, zaczynają rodzić się siostrzane uczucia. W międzyczasie ginie mąż Michaliny, który jak się okazało zamieszany był w aferę kryminalną, kładącą się cieniem na dalszym życiu bohaterki. Żeby Wam za dużo nie zdradzać, napiszę jedynie, że kobieta podejmując decyzje o związaniu swojego życia z rodzinną wsią, odnajduje nową miłość, remontuje dom, buduje nowe relacje z ojcem oraz odnajduje matkę. Po więcej szczegółów odsyłam Was do lektury "Babiego lata". Tak teraz kończąc tą recenzję muszę stwierdzić, że jest to całkiem motywacyjna książka, pokazująca że można wszystko zacząć od nowa i to z sukcesem.
Pozdrawiam Danusia

3 komentarze:

  1. Na tę lekturkę mam ochotę wielką :) jakoś nie było okazji sięgnąć po nią jak dotąd, ale muszę to zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Literatura kobieca jest bardzo wciągająca, przynajmniej moim zdaniem :) a po "Babie lato" z przyjemnością sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja coraz bardziej przekonuję się do literatury kobiecej :) Bardzo mi się u Ciebie podoba i będę Cię odwiedzać :)

    OdpowiedzUsuń