sobota, 25 kwietnia 2015

DOMOFON Zygmunt Miłoszewski

Muszę się przyznać do tego, że z polskimi pisarzami jakoś mi nie po drodze. Jednak pomału, powolutku poznaję coraz to ciekawsze nazwiska. Jednym z nich jest Zygmunt Miłoszewski, którego odkryłam dopiero niedawno, zaczytując się w jego horrorze pod tytułem "Domofon". Szczerze to nie przepadam za horrorami i to jeszcze takimi, które tak bardzo oderwane są od rzeczywistości. Tym razem miło się rozczarowałam. Książę tego autora pochłonęłam nawet nie wiem kiedy, chociaż sytuacja jaka się w niej dzieje jest tak abstrakcyjna, że trudno sobie to wyobrazić. Dodatkowo Miłoszewski operuje lekkim piórem, iż czytanie "Domofonu" było czystą przyjemnością. A o czym jest tak naprawdę dzieło tego pisarza.
Akcja książki toczy się w Warszawie na Bródnie, w bloku z wielkiej płyty. Jak się okazuje jest to tajemniczy i nawiedzony blok, ale o tym później. Młode małżeństwo Agnieszka i Robert, postanawiają rozpocząć nowe życie, przeprowadzając się z prowincji do Warszawy. W piątkowe popołudnie wprowadzają się do bloku na Bródnie. To co zastają na klatce schodowej odstraszyło by każdego normalnego człowieka. Na zalanej krwią klatce schodowej leży człowiek bez głowy. Nie wygląda to na morderstwo a na nieszczęśliwy wypadek. Ta sytuacja zapoczątkowała jednak szereg tak absurdalnych zdarzeń trudnych do wyjaśnienia. A zaczęło się od nawiedzonej widny. Kiedy Agnieszka postanawia wreszcie przełamać swój lek i wsiada do niej, słyszy narastający płacz dziecka i zapach spalonych włosów i skóry. Muszę Wam powiedzieć, że kiedy czytałam ten fragment wieczorem w łóżku, miałam wrażenie, że zaraz mi z tej książki coś wyskoczy. Winda to jednak tylko drobnostka. W pewien poranek okazuje się, że nikt z mieszkańców nie może wydostać się z bloku, przekraczając próg, wkraczają w czarną nicość, która wypluwa ich z powrotem do środka budynku. Groza narasta, ludzie zaczynają mieć halucynacje i słyszeć dziwne głosy. Zadziwiające było również to, iż zaistniała sytuacja nie wzbudzała w większości mieszkańców paniki. Nikt histerycznie nie próbował wydostać się na zewnątrz. Wszystko to zaciekawiło Agnieszkę oraz Wiktora, dziennikarza i mężczyznę z przeszłością w jednej osobie. Stopniowo odkrywają historię i tajemnicę miejsca na którym postawiono budynek z wielkiej płyty. Wygląda to tak jakby przeszłość postanowiła zemścić się za wyrządzone krzywdy. Aby poznać zakończenia tego tajemniczego horroru musicie sięgnąć po "Domofon" Dodam tylko, że po lekturze tej książki bardziej zainteresowałam się twórczością Zygmunta Miłoszewskiego.
Pozdrawiam Danusia

"DOMOFON"
Zygmunt Miłoszewski
Grupa Wydawnicza Foksal
liczba stron: 382
Zakupiona w biedronce po 9,99 zł

1 komentarz:

  1. Trochę mi to nie wygląda na recenzję... raczej krótką notatkę :/

    OdpowiedzUsuń