niedziela, 5 kwietnia 2015

Widzę Cię

Dzisiaj recenzja książki jakiej jeszcze u mnie nie było. A mam tu na myśli "Widzę Cię" Irene Cao. Książka napisana na podobieństwo "Pięćdziesięciu Twarzy Grey'a". Dostałam ją w lutym jako prezent urodzinowy i miałam w stosunku do niej duże oczekiwania. Nie będę tutaj, ściemniać, że Grey' a nie czytałam, bo tak nie było. Był okres w moim życiu, że łyknęłam go jednym tchem. Jeszcze do niedawna gdzieś tam się błąkał po mojej biblioteczce. Jednak trochę podrosłam, a gust literacki mi ewoluował. Obecnie sama bym nie sięgnęłabym po taką lekturę, ale skoro już znalazła się w moim zasięgu, postanowiłam to wykorzystać. Przed snem wygodnie umościłam się w łóżku z nadzieją, że porazi mnie iskra namiętności. No nie, tego zdecydowanie nie było. Nawet nie byłam w stanie przeczytać ją do końca. Z prawie 300 stron przeszłam przez niespełna 150. Doszłam do takiego momentu, że zamiast czytać poszczególne strony, omiatałam je jedynie wzrokiem. Postacie stworzone przez autorkę są tak płaskie, że jak by uchwycić je w dwa palce, można by dostrzec wierzchołek Kasprowego Wierchu. Banalne dialogi między bohaterami nie dodawały autentyczności opisywanej historii. No i w końcu sceny namiętności i seksu. Namiętność była śmieszna lub nie było jej wcale. Uśmiałam się na fragmencie, w którym główna bohaterka czuje podniecenie podczas masażu stóp przez jej przyjaciela. Tego się nie do ubrać w słowa, to trzeba by było przeczytać. Sam seks ograniczał się do "włóż", "wyjmij" i ewentualnie "pomacaj". Było to opisywane na tyle szybko i bez budowania żadnych emocji i klimatu, iż miałam wrażenie, że jest to dla autorki dość wstydliwy temat. Jednym słowem podsumowania muszę przyznać, że nie widzę żadnych atutów tego dzieła literackiego. Może gdybym nie czytała "Pięćdziesięciu Twarzy Gery'a", nie miałbym porównania i książka Irene CAO zrobiłaby na mnie większe wrażenie. Ale już koniec tego subiektywizmu czas na krótkie, bardzo krótkie streszczenie fabuły.

Akcja książki dzieje się we Włoszech, w Wenecji. Bohaterką jest 20-letnia Elena, absolwentka Szkoły Konserwacji Zabytków, która po raz pierwszy, samodzielnie podejmuje pracę przy odrestaurowaniu fresku w ogromnym holu starego i od dawna niezamieszkanego pałacu w samym sercu miasta. Właśnie tam poznaje Leonarda, światowej sławy szefa kuchni. I to właśnie od odkrywa przed nią tajniki erotycznego raju. I to by było na tyle . Tyle tylko zapamiętałam, niestety nie wiem jak się kończy, ponieważ jak już wcześniej wspominałam po raz pierwszy od dawna nie dokończyłam czytania. Dodam jedynie, że jest to pierwsza część trylogii Irene Cao, druga i trzecia jest już dostępna w sprzedaży. Szkoda by mi było jednak tych kilkudziesięciu złotych, bo można je spożytkować o wiele lepiej. A może Wy macie odmienne zdanie, może to tylko ja wyrosłam z takiej literatury i nie doceniam jej zalet.
Pozdrawiam Danusia

2 komentarze:

  1. Niestety, nie widzę się z tą ksiązką ;< wątków erotycznch w większości nie potrafię przetrawić, a na dodatek skoro nie dokonczyłas czytania, to ja tam nie spodziewam się, że pójdzie mi lepiej

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli kolejny raz wiele szumu o nic... Szkoda! Dzięki za recenzję, bo przynajmniej jestem pewna, że nie warto na tą książkę tracić czasu :-)

    OdpowiedzUsuń