poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Złodziejka, która skradła mi serce

W swoim, życiu przeczytałam już dużo książek, jednak niewiele z nich sprawiło, że moje emocje były mocno poruszone. Dawno już nie płakałam podczas czytania, ponieważ ciężko doprowadzić mnie do łez. Tak się stało ostatnio, kiedy spędzałam popołudnia ze "Złodziejką książek" Markus'a Zusak'a. Dostałam ją w prezencie jakieś dwa miesiące temu. Sama chyba bym się nie zdecydowała na jej kupno, ponieważ tkwiłam w przeświadczeniu, że jest to książka raczej młodzieżowa. Na szczęście pomyliłam się. Przeczytałam ją w kilka wieczorów, połykając kolejne strony. Podsumowując moje subiektywne odczucia, stwierdzam, że "Złodziejka książek" mnie zachwyciła. A tym czasem szybciutko przechodzę do fabuły.
Książka Markus'a Zusak'a jest dość nietypowa, ponieważ narratorem całej opowieści jest tajemnicza postać, nie nazwa wprost, jednak możemy z całą pewnością stwierdzić, że jest to Śmierć. Historia opisana w "Złodziejce książek" osadzona jest głęboko w temacie Holokaustu. Połączenie śmierci i Holokaustu jest dość ryzykowną mieszanką, jednak autor poradził sobie z tym znakomicie. Główną bohaterką książki jest Liesel Meminger, która podczas wojny zostaje oddana przez swoją matkę na wychowanie niemieckiej rodzinie. W czasie tej podróży umiera jej mały braciszek. Podczas jego pogrzebu Liesel kradnie swoją pierwszą książkę "Podręcznik grabarza". To właśnie dzięki niej dziewczynka nauczy się czytać. Chęć nabycia tej umiejętności tkwiła w niej od samego początku. I to właśnie przybrany ojciec Hans Hubermann wprowadzał Liesel w świat liter i słów, zdanie po zdaniu, kartka po kartce. Kolejną książkę dziewczynka ukradła z podpalonego przez nazistów stosu książek zakazanych. Było to bardzo ryzykowne z jej strony. Jednak pasja do książek  i czytania przezwyciężyła strach. Kolejne strony, kolejnych lektur Liesel pochłaniała w sekrecie, w bibliotece żony gubernatora. Dzieje się tak do czasu, kiedy gubernatorowa rezygnuje z wykonywanej przez jej przybraną matkę pracy. Wtedy to kradnie z jej biblioteki kolejne książki.
Czasy, w których żyje Lisesel są trudne i niebezpieczne, jednak od momentu kiedy jej przybrana rodzina udziela schronienia młodemu Żydowi, zmienia się wymiar zagrożenia i niebezpieczeństwa. Życie dziewczyny zmienia się na zawsz., Jedyną stałą w jej istnieniu są książki, które czyta wszystkim zgromadzonym w schronach podczas nalotów, nawiedzających ich miasto. Jednak nie poprzestaje na czytaniu. Coraz więcej czasu spędzała w piwnicy, pisząc dzieło swojego życia. Właśnie podczas jednej z conocnych pisarskich sesji Śmierć przyszła po jej przybraną rodzinę i wszystkie osoby zamieszkujące jej sąsiedztwo.
Nie można jednoznacznie stwierdzić czy zakończenie książki jest tylko i wyłącznie tragiczne. Ja tak  bardzo związałam się z główna bohaterką, że podczas ostatniej sceny, łzy płynęły mi jak grochy, a muszę przyznać, że rzadko mi się to zdarza. Płakałam jak bóbr.
Zdecydowanie polecam "Złodziejkę książek" i jestem ciekawa czy na tych z Was, którzy ją czytali, też wywarła takie wrażenie.
Pozdrawiam Danusia

5 komentarzy:

  1. Jeszcze tej ksiazki nie dokonczyłam, ale jak skoncze dam znac ;) ciesze sie ze Ci sie podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna historia! Bezapelacyjnie jedna z moich ulubionych książek. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tę książkę, ale przy niej płakałam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba muszę uśmiechnąć się ładnie do siostry, żeby pożyczyła mi tę powieść - same pozytywne opinie póki co!
    http://magdalenawkrainieczarow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie jestem w trakcie czytania tej książki i mogę szczerze powiedzieć, że skradła moje serce. To samo mogę powiedzieć o ekranizacji.

    OdpowiedzUsuń