poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Book Haul. Nie ma czytania bez pisania.

Zdecydowanie za długo mnie tutaj nie było,  aż wstyd się przyznać. Tak naprawdę nie wiem czym to było spowodowane. Może kryzys twórczy, a może zmęczenie materiału. Pomimo mojej nieobecności na blogu, w ostatnim okresie pochłaniałam duże ilości książek. Jednak taka sytuacja nie mogła przecież trwać w nieskończoność. Dzisiejszego ranka stwierdziłam, że dopóki nie wrócę do regularnego tworzenia postów, dopóty nie będę poświęcać tyle czasu na czytanie. Jakżem powiedziała, tak też zrobiłam. I tym o to sposobem witam Was ponownie. Długo się zastanawiałam jakim postem uczcić mój powrót i oczywiście nie mogło by być to nic innego jak haul z ostatnich tygodni. Zanim jednak przejdę do przedstawienia książek, muszę Wam powiedzieć, że ostatnimi czasy przeszłam swoisty detox książkowy. Oznacza to nic innego jak zmianę filozofii kupowania książek. Do niedawna gdy tylko zobaczyłam promocje za 9,99 zł, "rzucałam" się na nią bez większego zastanowienia czy tak naprawdę chce je przeczytać. Tym o to sposobem stałam się posiadaczką pokaźnej kolekcji książek "do przeczytania". Nawet przy poważnym kryzysie finansowym będę miała co czytać przez najbliższy rok. Ale nie to jest w tym wszystkim najbardziej niepokojące. W pewnym momencie zauważyłam, że po książki które leżą już u mnie jakiś czas, sięgam mniej chętnie, najbardziej atrakcyjne są świeże zakupy. Musiałam coś z tym problemem zrobić. Już od dwóch miesięcy skutecznie wprowadzam w życie plan kupowania 2-3 książek, które tak naprawdę chcę przeczytać od razu, bez odkładania ich na półkę. I powiem Wam szczerze lepiej mi z tym. Nie zrezygnowałam jednak z księgarni internetowych bo właśnie w nich dokonuje prawie wszystkie swoje zakupy. No dobrze koniec już tego filozofowania, już przechodzę do moich ostatnich zakupów.

Na pierwszy ogień idzie "Parabellum" Remigiusz Mróz. Zdążyłam już ją przeczytać i co mogę powiedzieć zakochałam się. Już dawno nie miałam w łapkach tak wciągającego dzieła. Kolejna to również mój hit czyli "Stulecie Winnych" Ałbena Grabowska. Przeczytałam jednym tchem i już pocztą idzie kolejna część. "Obca" i "Uwięziona w bursztynie" Diana Gabaldon, przyznam się, że skusiło mnie to całe szaleństwo w sieci. Przeczytałam pierwszą część, druga czeka w kolejce, ale mam mieszane uczucia i jeszcze nie wiem co dalej pocznę z tym fantem. Przedostatni całkiem świeży nabytek to "Cyrk Nocy" Erin Morgernstern, zakupiony po tym jak ukazała się w filmach moich ulubionych booktuberek. A na deser zostawiłam sobie książkę, z której jestem najbardziej zadowolona. Moje zadowolenie sięga takiego stopnia, że zostawiłam ją sobie do przeczytania na jakąś szczególną okazje. A mam na myśli "Szczygła" Donny Tartt. Kręciłam się w okół niej już od jakiegoś czasu, jednak cena 55 zł skutecznie mnie odstraszała. Byłam cierpliwa i trzymałam swoją kartę płatniczą na wodzy. Aż tu pewnego dnia trafiła mi się taka okazja i za niespełna 30 zł mały szczygiełek trafił do mojego domu. 

I to by było na tyle w dzisiejszym poście. Nawet całkiem pokaźna notka z tego wyszła jak na taką przerwę. Witam ponownie i gorąco Was pozdrawiam.

4 komentarze:

  1. Najbardziej zaciekawiło mnie "Parabellum" - koniecznie muszę po tę książkę sięgnąć ;)

    KsiążkowyŚwiat

    OdpowiedzUsuń
  2. Juz jakis czas kusi mnie parabellum. Misze jednak przeczytac narazie to co mam. Pozdrawiam
    http://kociepelko.blogspot.com/?m=1


    OdpowiedzUsuń
  3. "Szczygieł" tak bardzo mi się marzy, ale niestety również odstrasza mnie ta cena... Gdzie dorwałaś taką promocje?

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam zapisać się do grup na facebooku do grup gdzie ludzie sprzedają swoje używane książki. To tam udało mi się wypatrzeć "Szczygła". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń