środa, 12 sierpnia 2015

Dlaczego zakochałam się w Mrozie?

Rzadko zdarza mi się, abym zachwycała się jakąś określoną książką, aż do takiego stopnia. Nie wspominając o tym, że autorem tego dzieła jest nasz rodzimy pisarz Remigiusz Mróz. Tak dobrze podejrzewacie. Dzisiaj na warsztat biorę moją ulubioną lekturę ostatnich tygodni czyli "Parabellum". Jednocześnie opowiem zarówno o pierwszej "Prędkość ucieczki", jak i o "Horyzoncie zdarzeń, czyli części drugiej. Biorąc pod uwagę, że przeczytałam już obydwie, nie widzę sensu rozdzielać recenzje na dwa osobne posty.
Remigiusz Mróz, polski pisarz, młody, nieprzyzwoicie młody. Odkryłam go całkiem niedawno, pomimo tego, że na blogach i youtube wrzało od recenzji jego innej książki tj. "Kasacja". Tak na marginesie ją też będę musiała przeczytać i to koniecznie. Ja jednak rozpoczęłam swoją przygodę z twórczością tego autora od "Parabellum". Akcja książki rozpoczyna się w sierpniu 1939 r. na granicy polsko-rumuńskiej, tuż przed wybuchem II Wojny Światowej. Sierżant Bronisław Zaniewski wraz ze swoją jednostką szykują się na odparcie pierwszego ataku wroga i obronę granic kraju. W tym samym czasie młodszy z braci Zaniewskich Stanisław, przebywający w Warszawie ma całkowicie inne rozterki. Postanawia oświadczyć się swojej dziewczynie i obawia się jaki będzie finał tych starań. Wszystko toczy się swoim rytmem aż do końca sierpnia. 1 września i wybuch wojny wywraca życie wszystkich do góry nogami. Armia sierżanta Zaniewskiego zostaje rozbita, a o sam wraz z kilkoma kompanami próbuje przedostać się przez okupowane tereny i dołączyć do większego oddziału polskich wojsk. Nie trzeba dodawać, że jest to bardzo niebezpieczne zadanie. Ich życie wielokrotnie będzie narażone a i nie wszyscy dotrwają do końca. Podczas gdy starszy Zaniewski walczy z wrogiem, Stanisław wraz z narzeczoną postanawiają opuścić Warszawę i uciekać do Francji przez III Rzeszę. Motywowani są żydowskim pochodzeniem dziewczyny, która miałaby nikłe szanse na przeżycie, pozostając w zajętej stolicy. Ich plan to czyste szaleństwo, ponieważ wszyscy uciekają na wschód, oni natomiast pchają się prosto w paszcze lwa. Akcja książki mknie w takim tempie, iż trudno złapać oddech. Niektóre sceny trzymają w takim napięciu, że atmosferę można kroić nożem. W pewnych momentach miałam ochotę schować się za kanapą a całą akcję przewinąć do przodu. Tłem opisywanych historii jest II Woja Światowa, jednak po raz pierwszy spotkałam się z takim sposobem jej przedstawienia. Nie jest bohaterem pierwszoplanowym, ponieważ na plan pierwszy wyeksponowane zostały historie głównych postaci. Nie spotkałam się nigdy też z tym, aby kontekst wydarzeń opisany został z perspektywy niemieckiego okupanta. Christian Leitner kapitan Wermachtu jest jednym z niemieckich agresorów, ale jest również człowiekiem z krwi i kości, ma rodzinę, uczucia, wrogów. 
Bardzo, ale to bardzo polecam Wam "Parabellum" i już nie mogę doczekać się III i IV części. W dniu, w którym kończę tego posta jest premiera nowej książki Mroza "Ekspozycja" i już mnie skręca przed pofrunięciem do księgarni. No ale wiecie moja karta płatnicza ma szlaban i siedzi w domu.

3 komentarze:

  1. Nie dziwię się, że aż w takim stopniu cenisz jego twórczość - wprawdzie ja mam dopiero jedną jego książkę za sobą, ale już czuję, że z każdą kolejną również mam duże szanse się polubić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam już sporo o tym autorze, ale jakoś mi z nim nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki! I mam nadzieję, że szlaban się podniesie. :D

    OdpowiedzUsuń