niedziela, 1 listopada 2015

"Zaginięcie" Remigiusz Mróz

Duet Chyłka- Oryński powrócił. Jest to zdecydowany powód do wielkiej radości. Co tam seriale telewizyjne ten jest o niebo lepszy. Mam wrażenie, że Remigiusz Mróz z książki na książkę co raz bardziej się rozkręca. Jak już widzicie po tytule posta dziś będzie o "Zaginięciu", czyli drugiej części "Kasacji", po przeczytaniu której wiedziałam, że muszę dalej kontynuować tą przygodę i to niezwłocznie po premierze drugiej części. Tym razem nie dość, że książka jest objętościowo większa, to jeszcze fabuła rozkręca się już od pierwszych stron. Tyle woli wstępu a teraz przejdę do sedna sprawy.

Akcja "Zaginięcia" nie toczy się tym razem w Warszawie. Kordian Oryński oraz jego patronka Joanna Chyłka wyruszyli nad jezioro Sajenko, niedaleko białoruskiej granicy, aby bronić kolejnych klientów kancelarii Żelazny&McVay. Ponownie podejmują się z gruntu przegranej sprawy. Z domu potentata logistycznego, biznesmena i jego żony w niewyjaśnionych okolicznościach znika Nikola, córka małżeństwa. Na celownik jako głównych podejrzanych policja bierze rodziców dziewczynki. Wydawać by się mogło, że jest to logiczne posunięcie, ponieważ nie ma żadnych dowodów, i śladów włamania jednak nie ma także żadnego logicznego rozwiązania tej zagadki. 
Kiedy Chyłka i Zordon byli pewni, że obrali potencjalnie najbardziej korzystną linię obrony, Angelika podczas rozprawy na sali sądowej niespodziewanie oskarża o zabójstwo córki swojego męża Awita. Jak się okazało z pozoru szczęśliwe, idealne małżeństwo zniszczyła od środka tajemnica. W tym momencie "Zaginięcia" będziesz mieć problem, aby ostatecznie opowiedzieć się po jednej ze stron. Dzieje się tak ponieważ autor doskonale skonstruował intrygę, dzięki czemu do ostatniej strony nie masz pewności co się jeszcze wydarzy. Jeśli jednak zdecydujesz się uwierzyć w prawdę jednej ze stron, twoje emocje mogą sięgnąć zenitu. U mnie tak się zadziało i w niektórych momentach miałam ochotę krzyczeć wprost w linijki tekstu "co wy robicie", "tak nie można", "czy wy jesteście ślepi". Duży wypływ na to wszystko mają również postacie głównych bohaterów Joanny i Kordiana. Jednym słowem są rewelacyjni i tak do bólu autentyczni. Chyłkę wręcz uwielbiam. Dialogi między nimi są tak niewymuszone, że z wielką przyjemnością towarzyszy się im w utarczkach słownych.
 Wracając jeszcze na chwilę do samej historii. W "Zaginięciu" dostałam to co najbardziej lubię, czyli wielowymiarowość, wielowątkowość oraz wiele ślepych uliczek, z którymi należy się zmierzyć, aby rozwiązać sprawę. W przeciwieństwie do "Ekspozycji" w tej książce zagadka tworzy centrum historii, a nie jest jedynie tłem i dodatkiem. I jak zwykle Mróz kończy książkę w taki sposób, że ma człowiek ochotę sięgnąć zaraz, natychmiast po kolejną część. Remigiuszu Mrozie jak możesz nam to robić.

Podsumowując, zachęcam wszystkich nie dość, że do przeczytania "Zaginięcia" to jeszcze do namiętnego czytywania Remigiusza Mroza bo warto. Poniżej linki do moich wszystkich recenzji jego książek.
Ekspozycja
Wydawnictwo Czwarta Strona

2 komentarze:

  1. Mam w planach, mimo ze rzadko ten gatunek czytam :) ale pan tak zachwalany, ze ciezko nie siegnąc


    P. S. Organizuję u siebie wymiankę świąteczną z akcentem książkowym. Będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz do zabawy. W tamtym roku było super! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba się kiedyś skusze na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń