niedziela, 29 listopada 2015

"Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins

O co to całe zamieszanie chciało by się zapytać. Ja postanowiłam to sprawdzić i zakupiłam "Dziewczynę z pociągu" Pauli Hawkins. Skoro w wielu krajach rozchodzi się jak świeże bułeczki, coś musiało być na rzeczy. I muszę się przyznać, że dałam się ponieść tej historii i błyskawicznie przeczytałam książkę. Jednak po muszę zacząć od samego początku.

Historia "Dziewczyny z pociągu" osadzona została w Anglii, na przedmieściach Londynu. Główna bohaterka Rachel codziennie pokonuje pociągiem trasę z przedmieść do miasta. Dzień w dzień przed jej oczami pojawiają się ci sami ludzie, te same budynki. Właśnie w jednym z nich kobieta dostrzega małżeństwo i tworzy w swojej głowie ich wyidealizowany obraz. Czuły, troskliwy mężczyzna i jego piękna, wierna żona. Pewnego dnia doznaje jednak szoku, ponieważ w ogrodzie domu spod numeru 15 widzi tą samą kobietę, lecz w objęciach innego. Tym bardziej rośnie w niej wzburzenie spowodowane odkrytym widokiem, ponieważ sama została zdradzona i porzucona przez męża. Następnego dnia kobieta z domu o numerze 15 znika a po kilkunastu dniach policja odnajduje jej zwłoki. No niby zwykły kryminał. Jednak po raz pierwszy spotkałam się z tak "brudną" książką i nie chodzi mi tu wcale o to, że została nieestetycznie wydana. Rachel jest kobietą po przejściach, która przeżywa załamanie nerwowe, jest alkoholiczką i nie może pogodzić z odrzuceniem. Pomimo całego bagażu złych rzeczy to właśnie Rachel będzie kluczem do rozwiązania tajemnicy morderstwa Megan. Zdemaskowanie mordercy staje się jej obsesją, nie potrafi o niczym innym myśleć. Nic co z pozoru jest oczywiste, takie nie jest. Każdy z bohaterów odgrywa role, które są mniej lub bardziej destrukcyjne dla otoczenia.

Ja osobiście nie mogłam się oderwać od książki aż do momentu rozwiązania zagadki. I było tak jak najbardziej lubię, czyli mordercę poznałam dopiero na ostatnich stronach. Wcześniej moje typy zmieniały się tak szybko, jak stany emocjonalne Rachel. Fakt, że w połowie książki czułam się znudzona, jednak był to chwilowy kryzys, ponieważ w drugiej części akcja znów przyśpieszyła.

Minęło już kilka dni odkąd skończyłam "Dziewczynę z pociągu" a ja cięgle o niej rozmyslam i mam przed oczami niektóre sceny. Co najważniejsze po tej lekturze zastanawiam się czy ja tak naprawdę znam ludzi, z którymi dzielę coedzienność, czy wiem o nich wszystko. Po przeczytaniu książki można dostać ciarki na plecach, odpowiadając sobie na to pytanie. Nie jest to dzieło mojego życia, ale zdecydowanie mogę polecić. 

1 komentarz: