piątek, 26 lutego 2016

Czy to jest dziwne?

Większość mojej biblioteczki stoi na przeciwko mojego łóżka. Dlatego też tuż przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu, mogę podziwiać moje zbiory. I tak ostatnio nasunęła mi się refleksja, że specjalnie nie przepadam seriami książkowymi.  W moich książkach uwielbiam to, że są inne, każda różna. Nie denerwują mnie różne formaty i różne style okładek, sądzę że dzięki tej różnorodności moja kolekcja jest barwniejsza i ciekawsza. Do szczególnych ulubieńców zaliczam zwłaszcza książki używane, które nie dość że nabywam po znacznie niższych cenach to jeszcze każda ma swoją unikatową historię. Fakt faktem, że bardzo często noszą na sobie ślady użytkowania a nawet zniszczenia, lecz tym bardziej dodaje im to uroku. Oczywiście posiadam kilka serii, lecz  nauczona na błędach, zdecydowanie staram się tego unikać, ponieważ zauważyłam że mniej chętnie po nie sięgam, tak jakbym traciła nimi zainteresowanie. Z serii, które ukazują się nakładem w punktach prasowych, zakupuję zazwyczaj tylko pierwsze egzemplarze, ponieważ dzięki temu mogę za stosunkowo niewielkie pieniądze poznać autora, którego nigdy wcześniej nie czytałam, bądź dokupić nieposiadany egzemplarz ulubionego pisarza. Tak też ostatnio się stało z pierwszą częścią serii książek Sparksa oraz Lee Child. Poniżej kilka przykładowych zdjęć z fragmentem mojej domowej biblioteczki. 


Namiętnie zbieram Folleta. Czyż to nie jest cudowne, każda z innej bajki. Tylko jedna nowa


Cobena również zbieram, jednak ich formy aż tak bardzo nie odbiegają od siebie. Na tym zdjęciu wszystkie używane. Jak się tak głębiej zastanowię to żaden Coben na mojej póle nie jest nowy. A nie mam chyba dwa egzemplarze


Menkell każdy z innej serii i to z premedytacją


Niedawno dotarła do mnie paczka z tymi książkami. Umberto Eco w średnim stanie, ale czy wiedzieliście, że książka Bondy miała takie wydanie


Żeby nie było serie czasami też mi się zdarzają.



A co Wy sądzicie o takim podejściu do sprawy. Lubicie ład i porządek w Waszych biblioteczkach? Nie mogę się doczekać Waszych opinii?

sobota, 20 lutego 2016

Życie na miarę. Marek Rabij


Nie mogłabym cały czas czytać powieści, romansów czy kryminałów, ponieważ od czasu do czasu muszę sięgnąć po reportaż, biografię i tego typu książki. Tym razem padło na "Życie na miarę" Marka Rabij. Kiedyś obejrzałam bardzo poruszający reportaż filmowy, odnoszący się do tego samego tematu, dlatego też jak tylko zobaczyłam tą książkę, wiedziałam, że prędzej czy później ją przeczytam.

Marek Rabij, dziennikarz Newsweeka wyruszył w podróż do Dhaki, zagłębia bangladeskiego przemysłu odzieżowego, aby poznać los tamtejszych szwaczek. Impulsem do stworzenia tej książki była katastrofa budowlana Rana Plaza, kilkupiętrowego biurowca, który wbrew przeznaczeniu zaadoptowany został na zakład produkcyjny z ciężkim, przestarzałym parkiem maszynowym. Obciążona konstrukcja, zawaliła się, grzebiąc pod gruzami tysiące osób. Czy można było uniknąć tej tragedii i co ona ma wspólnego z zachodnim biznesem odzieżowym? Odpowiedzi na te właśnie pytania dziennikarz starał się znaleźć, przemierzając ulice Bangladeszu.

Z roku na rok Bangladesz gruntuje sobie pozycję naczelnej szwalni zachodu. Wiele znanych marek odzieżowych, w tym wiele europejskich, a nawet polskich zleca szycie swoich kolekcji i wcale nie determinują tutaj względy jakościowe, a bardzo bardzo niski koszt tej usługi. Elementy ubioru, które sieci sprzedają po kilkadziesiąt bądź kilkaset euro, warte są nie więcej niż kilka dolarów. Mogło by się wydawać, że dzięki mnogości zleceń Bangladesz przeżywa bum ekonomiczny a jego mieszkańcy żyją w dostatku. Nic bardziej mylnego. Przeciętny obywatel, pracując po 12 godzin dziennie, sześć dni w tygodniu, bez płatnych nadgodzin, zarabia stawkę głodową, która nierzadko starcza jedynie na podły posiłek dla całej rodziny. Jakby tego było mało pracownicy zatrudnieni w szwalniach każdego dnia narażają swoje życie, ponieważ na porządku dziennym zdarzają się pożary wywołane przez przestarzałą, obciążoną instalację elektryczną, bądź amputacje kończyn. Nie ma mowy o jakimkolwiek przestrzeganiu przepisów bezpieczeństwa pracy.

Pomimo tego, że międzynarodowe korporacje oraz organizacje obrony praw człowieka wyrażają sprzeciw przeciwko zaistniałej sytuacji, jednak żadne z nich nie jest w stanie przerwać łańcucha wyzysku. Jeśli jesteście zdziwieni dlaczego tak się dzieje i jakie czynniki determinują ten stan rzeczy to koniecznie odsyłam do lektury książki "Życie na miarę". Autor przez pryzmat ludzkiej tragedii konkretnych osób opisuje dramatyczny los obywateli Bandladeszu.

Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo
Marek Rabij
Wydawnictwo WAB
s. 216
Ocena *****/*****

niedziela, 14 lutego 2016

Haul 2016 #1

Przed chwilą zerknęłam, na to kiedy ostatnio pokazywałam Wam moje zakupy książkowe i aż chwyciłam się za głowę. Praktycznie od końca października ubiegłego roku nie wspominałam ani słowa o moich nowych łupach. Czas najwyższy się zmobilizować, bo przecież przez ten cały okres nie hamowałam przed nabywaniem kolejnych tytułów. Zerkając na poniższe zdjęcia, stwierdzam że tym razem w przeważającej większości były to książki używane, upolowane za grosze na bibliotecznej wyprzedaży, ale także na książkowych grupach facebookowych.



Oto moja zdobycz w całej okazałości

Oczywiście nie obyło się bez dalszego kolekcjonowania dział Harlana Cobena

Poniżej egzemplarze upolowane na bibliotecznej wyprzedaży. Całość nie kosztowała mnie więcej niż 20 zł


A tutaj książki z biedronki i pierwsza część kolekcji Sparksa


Dzięki mikołajowej wymianie książkowej moja biblioteczka wzbogaciła się o dwie nowe pozycje


Dzięki uprzejmości wydawnictwa SQN w ciekawy sposób wzbogaciłam swoją wiedze książką Małe wielkie odkrycia


A tu jeszcze jedna zakupiona biblioteczna książka




I tak prezentują się moje książki z pierwszego haulu zakupowego tego roku. Co o nich myślicie, czytaliście którąś z nich?

piątek, 5 lutego 2016

Małe zbrodnie małżeńskie. Eric-Emmanuel Schmitt

Lubię eksperymenty literackie, dlatego też postanowiłam sięgnąć po pozycję autora, z którym nigdy wcześniej nie miałam do czynienia, zwłaszcza że odnoszę takie wrażenie, iż staje się on coraz bardziej popularny na naszym krajowym rynku wydawniczym. Jako pierwsze w moje łapki wpadły nietypowe w formie "Małe zbrodnie małżeńskie". Dlaczego piszę, że są one nietypowe, ponieważ napisane zostały w formie dialogu między dwoma osobami, kobietą i mężczyzną. Z początkowych stron historii dowiadujemy się, iż są oni małżeństwem. Treścią całej książki jest tylko jedna rozmowa, co może na pierwszy rzut oka wydawać się nudnym zabiegiem. Dodatkowo nie ma tu zbyt wielu rozwiniętych opisów. Jednak sposób skonstruowania konwersacji i poszczególnych wypowiedzi powoduje, że książkę czyta się bardzo dynamicznie i z wielkim zainteresowanie.

No dobrze cały czas piszę, że treścią książki Erica-Emmanuela Schmitta jest rozmowa, ale o czym ci ludzie tak rozprawiają. Spotykamy ich w momencie, gdy Lisa przywozi ze szpitala do domu swojego męża. Gilles po urazie jaki doznał podczas wypadku w mieszkaniu, stracił pamięć. Kochająca żona pomaga mu odzyskać tożsamość oraz obraz samego siebie. Czytelnik nie spodziewa się jednak, że mężczyzna wcale nie ma amnezji, wypadek nie był wypadkiem, a relacja małżeńska pełna jest zazdrości, namiętności i wzajemnych pretensji. Jakby przyjrzeć się temu wszystkiemu z dystansem to stwierdzam, że Schmitt stworzył dzieło o bardzo dobrej konstrukcji emocjonalnej. Ze strony na stronę napięcie między małżonkami rośnie. W tej krótkiej i zarazem niepozornej książce porusza również ważny problem komunikacji między dwoma bliskimi sobie osobami. Warto ją przeczytać, aby zrozumieć jak istotne jest rozmawianie ze sobą i dzielenie się obawami i uczuciami.

Podsumowując, pomimo tego że uwielbiam grube tomiszcza, to ta niespełna stu stronicowa książka skradła moje serce i jeszcze nie raz do nie wrócę.

Małe zbrodnie małżeńskie
Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo Znak
s.97
Ocena *****/***** 

wtorek, 2 lutego 2016

Dziewczynka. Życie w cieniu Romana Polańskiego

Jeśli zapytam się Was kim jest Roman Polański, zapewne większość będzie wiedzieć o kogo chodzi. A czy jeśli poproszę Was o odpowiedź dlaczego człowiek ten, uciekł z USA, to znaczna część udzieli mniej lub bardziej prawidłowej odpowiedzi. Jednak kto zadał sobie odrobinę trudu, aby poznać wersję drugiej strony tego zdarzenia. Roman Polański, światowej sławy reżyser żydowskiego pochodzenia. Boleśnie doświadczony przez wydarzenia II Wojny Światowej oraz śmierć swojej żony i nienarodzonego dziecka, brutalnie zamordowanych we własnym domu przez grupę Mansona. Jeśli miałabym powiedzieć z czym kojarzy mi się postać Romana to wymieniłabym przede wszystkim "Pianistę", "Dziecko Rosmery" oraz aferę związaną z molestowaniem 16-letniej dziewczynki. Jako, że jestem osobą, która pochopnie nie wydaje osądów, jak tylko zobaczyła, że istnieje książka opisująca relacje drugiej czyli Samanthy Geimer, nie zastanawiałam się długo i musiałam ją mieć.

Był rok 1977 Samanta była wówczas 16-letnią dziewczynką z Kalifornii, która jak każda nastolatka marzyła o karierze gwiazdy filmowej. Dlatego też w momencie kiedy nadarzyła się okazja na poważną sesje zdjęciową wykonaną przez "tego" Polańskiego, matka dziewczyny szybko podjęła decyzje. Wśród obserwatorów całej sytuacji krąży przeświadczenie, iż to właśnie matka Samanty popchnęła ją w ręce zdemoralizowanego reżysera. Z perspektywy czytelnika stwierdzam, że chciała żeby córka osiągnęła to czego jej samej się nie udało. Samanta w swojej książce opisuje nie tylko sam moment zdarzenia, ale także traumę i ostracyzm z jakim spotkała się po upublicznieniu  skandalu. Zarówno jej nastoletnie jak i dorosłe życie napiętnowane było wstydem. lękiem oraz buntem wobec świata. Jednak na przekór wszystkim Geimer postanowiła wybaczyć swojemu oprawcy. Dzięki temu w jakiś sposób odzyskała wewnętrzną równowagę.

Nie chciałabym Wam nakreślać całej historii, napiszę jedynie, że lektura "Dziewczynki" pozwoliła mi na zrozumienie całego kontekstu zdarzenia i jego późniejszych konsekwencji. Pozwoliła również zrozumieć, dlaczego Roman Polański postanowił uciekać przed wymiarem sprawiedliwości. Nie żebym kogokolwiek usprawiedliwiała, ale w każdej sytuacji warto znać relacje wszystkich stron.

 Dziewczynka. Życie w cieniu Romana Polańskiego
Wydawnictwo Pascal
Ocena  **** /*****