środa, 20 kwietnia 2016

Sebastian Fitzek- Pasażer 23

Jednymi z moich ulubionych gatunków literackich są kryminały i thrillery. Mam swoich ulubionych autorów, specjalizujących się w takiej tematyce, dlatego też rzadko sięgam po nowe nazwiska, ponieważ bardzo często kończy się to rozczarowaniem. Tym bardziej ucieszyłam się kiedy wydawnictwo Amber, zaproponowało mi do recenzji książkę Sebastiana Fitzeka "Pasażer 23", gdyż zgodnie z tym co głosiła okładka, był to bestsellerowy thriller psychologiczny. O autorze tym nigdy wcześniej nie słyszałam, a że byłam świeżo po lekturze "Inferno" Dana Browna, zbyt wiele sobie po tym tytule nie obiecywałam. Zdziwiłam się jednak i to bardzo, ponieważ "Pasażera 23" przeczytałam szybciej niż książkę Browna. Wciągnęła mnie historia oraz sam styl autora i aż szkoda mi, że książka nie jest wydana w bardziej efektowny sposób, ponieważ osobiście nie zwróciłabym w sklepie na nią uwagi. Jednak nie okładka świadczy o treści książki, dlatego też przechodzę już do meritum czyli do fabuły.

Rejsy wycieczkowcami z roku na rok cieszą się niesłabnącą popularnością. Z roku na rok powstają coraz to większe statki, mogące jednorazowo zabrać w podróż kilkadziesiąt tysięcy turystów. Kilkadziesiąt tysięcy to jak małe miasto, tyle też właśnie osób decyduje się na kilkutygodniowe rejsy bez nadzoru jakiegokolwiek organu bezpieczeństwa. Zdani są jedynie na obsługę zatrudnioną przez właściciela statku. Rok rocznie z pokładów takich wycieczkowców znika 23 pasażerów. Większość z tych zaginięć tłumaczone jest jako samobójstwa, ponieważ statek na otwartych wodach mórz czy oceanów jest wręcz idealnym miejscem dla potencjalnych samobójców. W szeroko pojętym interesie finansowym armatorów nie jest szczegółowe wyjaśnianie każdego poszczególnego przypadku. Co jednak jeśli po kilku tygodniach zaginiony pasażer odnajduje się na pokładzie statku? 
Martin Schwarz policyjny detektyw kilka lat wcześnie na pokładzie statku "Sułtan" traci żonę i syna. Zgodnie z tym co wykazało wewnętrzne śledztwo armatora, kobieta najpierw wyrzuca za burtę syna, by następnie samemu popełnić samobójstwo. Po kilku latach Martin otrzymuje zagadkowy telefon, który zmusza go do pojawienia się na "Sułtanie". Telefon ten wykonała zdziwaczała staruszka, która podczas prowadzenia własnego śledztwa, odkryła iż na pokładzie pojawiła się dziewczynka o imieniu Anouk, która osiem tygodni wcześniej wraz ze swoja matką zostały uznane za zmarłe. Oczywiście z jakiego powodu? Samobójstwa. Jak by tego było mało dziewczynka ściskała w dłoniach misia, który wcześniej należał do syna Martina. Mężczyzna rozpoczyna śledztwo, ponieważ wszystko wskazuje na to, że osoba odpowiedzialna na morderstwo jego rodziny ale także za przetrzymywanie Anouk a być może za śmierć jej matki, nadal znajduje się na pokładzie i zagraża pozostałym pasażerom.

W "Pasażerze 23" nie ma krwawych opisów miejsc zbrodni, jednak mimo wszystko atmosfera jest bardzo gęsta. Z kartki na kartkę moja ciekawość co do sprawcy coraz bardziej wzrastała i muszę przyznać, że dopiero na ostatnich stronach większość rzeczy się wyjaśniła. Z premedytacją piszę większość a nie wszystko, ponieważ według mnie zakończenie książki jest otwarte i daje duże pole do kontynuowania historii w wyobraźniach czytelników, a chyba to jest prawdziwym atutem dobrego dzieła. Podsumowując, zachęcam Was gorąco do sięgnięcia po "Pasażera 23" bo moim zdaniem jest zdecydowanie lepszy od "Dziewczyny z pociągu" a to przecież też był thriller psychologiczny.

Sebastian Fitzek
Pasażer 23
Wydawnictwo Amber
s. 351
Ocena *****/*****

2 komentarze:

  1. Chyba kiedyś to czytałam, ale niestety nie pamiętam zbyt dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie ciekawi ta ksiażka, musze zakupić koniecznie :D

    OdpowiedzUsuń