niedziela, 29 maja 2016

Umberto Eco. Temat na pierwszą stronę

W mojej czytelniczej świadomości istnieje wielu szanowanych autorów, którzy w swoim dorobku posiadają bestsellerowe dzieła, a których ja nigdy jeszcze nie przeczytałam. Jak tylko uda mi się wypatrzeć którąkolwiek z takich książek, dodatkowo w atrakcyjnej cenie, nie zastanawiam się zbyt długo. O Umberto Eco słyszałam wiele, głównie za sprawą "Imienia Róży" (której w dalszym ciągu nie mogę zdobyć), dlatego też kiedy natrafiłam na całkiem świeży "Temat na pierwszą stronę", to wiedziałam, że wraca ze mną do domu. Mam taki nawyk, iż nowo kupione książki odkładam "na zaś", nie czytając ich zaraz po zakupie. Tym razem jednak się przełamałam i książkę Eco przeczytałam praktycznie od razu.

Bohaterem historii jest pięćdziesięcioletni mężczyzna, Pan Colonna, człowiek bez wyrazu i szczególnych osiągnięć, niedoszły pisarz. Pewnego dnia dostaje niecodzienną propozycję zawodową. Jego zadaniem jest stworzenie bestsellerowej książki, oczywiście nie pod swoim nazwiskiem, relacjonującej rok przygotowań do publikacji nowej włoskiej gazety "Jutro". Książka ta miała być  blefem, ponieważ dziennik nigdy nie miał wystartować. Miało to być to jedynie narzędzie, ukazujące, że gazeta nie cofnie się przed niczym, aby ujawnić każdą nawet najbardziej niewygodną prawdę. Oczywiście prawda o całej mistyfikacji przedsięwzięcia nie mogła zostać zdemaskowana. Przez kilkanaście tygodni grupa przypadkowo dobranych dziennikarzy dyskutowała co powinno znaleźć się w startowych numerach dziennika. Rozprawiali o sztuce manipulacji w przekazywaniu ważnych i tych mniej ważnych informacji, które w szczególny sposób miały się przysłużyć Prezesowi. Prace nad gazetą zostają jednak gwałtownie zakończone po morderstwie jednego z dziennikarzy, pracującego dla "Jutra". Prowadził on dziennikarskie śledztwo związane m.in. z niejasną śmiercią Mussolliniego, które mogło pogrążyć osobistości świata współczesnego.

"Temat na pierwszą stronę" jest książką, która ma nam ukazać niepokojącą wizję współczesnego świata, którego obraz kształtują media poprzez informację, jakie nam przekazują. Ja osobiście mam mieszane odczucia, związane z tą pozycją. Nie wiem, może jestem nie wystarczająco inteligentna i dojrzała do niej. Bardzo męczyłam się, brnąc przez fakty i sytuacje historyczno- polityczną we Włoszech oraz Europie po II Wojnie Światowej, choć sam wątek sfingowanej śmierci Duce, bardzo mnie zainteresował. Do samego stylu pisania nie mogę się przyczepić. Najlżej przeszłam przez początek i koniec historii. W środku natomiast łapałam się na tym, że momentami nie wiedziałam o czym czytam. Nie wierzę w to, że książka jest totalnym gniotem, przypuszczam bardziej, iż to jej tematyka nie wpisała się w moje oczekiwania i gust.

Umberto Eco
"Temat na pierwszą stronę"
Wydawnictwo Noir Sur Blanc
s.179
Ocena ***/*****


sobota, 28 maja 2016

No wreszcie. Wyniki konkursu

Wygląda na to, że spektakularne zaginięcia i wielkie powroty są nieodłącznie wpisane w moją przygodę z blogowaniem. Z powodu sporych zmian w moim życiu prywatnym jakoś nie po drodze było mi pisanie. A wiecie co paradoksalnie zmusiło mnie do zmiany tego stanu? To śmieszne, ale właśnie brak prądu. Kiedy wszystkie plany pracowo- porządkowe wzięły w łeb, a telewizji nie mogłam sobie pooglądać, wzięłam notatnik i skrobię kolejne notki, zwłaszcza, że stos książek przeczytanych w ostatnim czasie bardzo szybko rośnie. Zaczynam jednak od wyników konkursu "Inferno" Dana Browna, za których opóźnienie już dawno powinnam dostać w dziób.

Zmobilizowałam się i maszyna mieszająco- losująca w postaci mojej ręki i słoiczka wyłoniła poniższego zwycięzcę, z którym już pędzę skontaktować się drogą elektroniczną. Tymczasem do usłyszenia, zobaczenia, przeczytania.